OPIS OGÓLNY:
(nie)Wielka Pętla Żernicka to trasa biegnąca głównie polnymi drogami, o długości 118KM, idąca na południe od Wrocławia.
Startujemy w Żernikach Wielkich (17km od centrum Wrocławia wg Google Maps, kierunek Suchy Dwór/Żórawina) jedziemy aż do Niemczy i nazad do Żernik.
Trasa bardzo przyjemna widokowo, z potencjałem do konkretniejszego odkręcenia manety na dłuższych szutrowych prostych (wg OsmAnda vmax 106km/h w terenie, bo na asfalcie boje się cisnąć na kostkach
, z kilkoma “trudniejszymi” elementami, takimi jak zarośnięte, dawno nie używane drogi (wciąż w 100% przejezdne)
MAPA:
Komoot:
GPX:
https://forum.rat-adv.org/t/nie-wielka-petla-zernicka-zerniki-wielkie-k-wroclawia-124-km-gpx/9171
LEGALNOŚĆ:
Trasa wg mojej wiedzy w 100% legalna, z jednym odcinkiem leśnym który figuruje jako droga gminna.
INFORMACJE NA TEMAT PRZEJAZDU:
Przejechałem ją 1.5 raza
Za pierwszym razem w połowie brakło mi paliwa i czasu, ale wczoraj przejechałem całość i naniosłem stosowne poprawki do GPXa. Według OsmAnd’a zajęło mi to 2:45 jazdy, ze średnią prędkością około 43 km/h w ruchu. Myślę, że realnie, spokojniejszym tempem trzeba liczyć około 3:30-4h.
OPIS SZCZEGÓŁOWY:
Jadąc z Wrocławia, ulicą (szok) Wrocławską skręcamy w prawo na jedynym skrzyżowaniu w Żernikach Wielkich (nie są tak wielkie jak wskazuje nazwa) i zaczynamy naszą trasę.
Po jakichś 300m zjeżdżamy z asfaltu i wjeżdżamy na piękny szeroki szuter, na którym możemy odkręcić (wiadomo, nie od razu na wylocie z wioski tylko kawałek dalej, żeby nie denerwować lokalesów). Szutrem wjeżdżamy do miejscowości Wilczków z bardzo ładnym kościółkiem po lewej stronie, mniej więcej w środku wioski (niestety obecnie w remoncie). Przejeżdżamy wioskę i znowu wjeżdżamy na szuter/polną drogę i jedziemy nią do Jaksonowa, w którym praktycznie od razu znowu wracamy na polną drogę w kierunku Szczepankowic.
W wiosce mamy sklep więc możemy zaopatrzeć się w jakieś smakołyki na drogę i lecimy dalej do Tyńca nad Ślężą.
Przez Tyniec przejeżdżamy asfaltem i kierujemy się na Suchowice, fajnym trochę bardziej krętym szuterkiem.
!Uwaga! Po tej drodze często jeżdżą ludzie z wioski, więc trzeba mieć to na uwadze, żeby nie wyskoczyć zza zakrętu wprost pod jadące z przeciwka auto/rower/traktor.
Omijamy Suchowice bokiem, polną drogą i skręcamy w prawo do lasu (droga oznaczona jako gminna, nawet jest tabliczka o jakiejś rewitalizacji tej drogi przez gminę ze środków jakichśtam). Na wylocie z lasu, skręcamy w lewo i objeżdżamy go, wyjeżdżając przy działającej piaskowni. Początek to luźne, niedawno usypane kamienie, a następnie piękny prosty, równy i szeroki odcinek szutru, na którym naprawdę można fajnie odkręcić.
Dojeżdżamy do Jezierzyc Wielkich i (niestety) asfaltem kierujemy się na Jezierzyce Małe. Tam przejeżdżamy obok wielkich ruin pałacu i gospodarstwa (kiedyś można było tam łazić ale teraz jest łańcuch i tabliczka teren prywatny) i kierujemy się wzdłuż przypałacowego parku w stronę Białobrzezia. Droga początkowo jest wyjeżdżona, a następnie wjeżdżamy na odcinek mocno zarośnięty (POI przed wjazdem)
W Białobrzeziu przejeżdżamy drogę nr 34 (na spokojnie bo jest słaba widoczność a w tygodniu jeżdżą tam tiry) i kierujemy się na Księgienice Wielkie.
!UWAGA! Tu jest jedyny moment trasy, który dla mnie jest pod znakiem zapytania, mianowicie wjazd na pole, ALE… Jest to ewidentnie wjazd rozjeżdżony przez maszyny rolnicze i inne pojazdy, nie jest to ordynarna jazda przez środek pola, tylko ścieżka, którą ewidentnie wytyczyli lokalesi i z niej korzystają.
Po przejechaniu tym odcinkiem (około 500m) wjeżdżamy na normalną polną drogę i jedziemy dalej. Mniej więcej w połowie tej drogi jest przejazd kolejowy w budowie (rewitalizacją linii kolejowej, na ten moment nieczynnej) oznaczony POI. Trzeba trochę zwolnić, ale jest normalnie przejezdny i widać, że ludzie tamtędy jeżdżą.
Kontynuujemy i dojeżdżamy do jednego z moich ulubionych miejsc na trasie, czyli górki widokowej (oznaczonej POI). Na górkę prowadzi relatywnie stromy, szutrowy podjazd. Do podjechania każdym sprzętem. Jedyne co nas może pokonać, to własny strach. Polecam każdemu, ale oczywiście nie jest to pozycja obowiązkowa.
Zjeżdżamy na chwilę na asfalt i po 2 fajnych zakrętach wpadamy znowu na polną kierując się w stronę Chwalęcina. Wjazd do wioski jest przy zadbanym przez kogoś ogrodzie. Za każdym razem jak tamtędy przejeżdżam to macham właścicielowi, który wydaje się być pozytywnie nastawiony, więc proszę was o nie ciśnięcie tam ile fabryka dała, żeby wizja przyjaznych motocyklistów dalej była w mocy.
Asfaltem dojeżdżamy do Wilkowa Wielkiego (jedynej miejscowości na trasie w której jest Żabka! więc można spełnić wszystkie swoje zachcianki) i kontynuujemy do Kietlina. Przejeżdżamy obok pałacu w Kietlinie i kierujemy się na Przystronie fajną, długą, polną drogą. Na jej końcu zjeżdżamy w lewo na asfalt, żeby za chwilę znowu skręcić w lewo na piękną polanę.
(zdjęcie co prawda nie z tego wyjazdu, ale polana z bardzo fajnym widokiem) (uprzedzając pytania, tak, owca moja)
Polana oznaczona POI bo można tam sobie zrobić ognisko, a nawet przenocować (sprawdzone przeze mnie) jeśli ktoś miałby chęć przetestować sprzęt wyjazdowy, albo po prostu spędzić wieczór/noc na łonie natury.
Z polany zjeżdżamy i wbijamy się na kawałek trasy TET.
Jedziemy wzdłuż TETu w stronę miejscowości Jasinek. Przejeżdżamy obok bardzo klimatycznego stawu, z ławeczką i miejscem na ognisko. (POI) Idealna miejscówka na przerwę, ognisko, pogaduchy itd. Jest to staw na którym ludzie wędkują, przyjeżdżam tam od dziecka i nigdy nie miałem z nikim problemu, więc z tego miejsca proszę was o zachowanie tam spokoju i kultury i pozostawienie tego miejsca w stanie takim, jaki zastaliście, a najlepiej jeszcze lepszym!
Zaraz obok stawu mamy jedyny na trasie bród! Co prawda bród, to bardzo dużo powiedziane, bo nigdy (a jak wspominałem, bywam tam od dziecka) stan wody nie przekraczał 10 max 15cm, przez co bród ten wygląda bardziej jak mała kałuża.
Kontynuujemy TETem i dojeżdżamy do Niemczy. Na wjeździe jest JEDYNA na trasie stacja benzynowa (BP oznaczone POI) na której właściciele mniejszych sprzętów mogą się dotankować, albo ktoś taki jak ja, który przy pierwszej próbie zapomniał sprawdzić stanu paliwa i 15km za stacją okazało, się że już jest rezerwa.
Zjeżdżamy z trasy TET i jedziemy przez centrum Niemczy. Dlaczego? Bo naprawdę warto. Jest to tak klimatyczne miasteczko, że będąc w okolicy szkoda przez nie, nie przejechać. Ryneczek wygląda jak wyrwany z Włoch, są na nim jakieś knajpki, sklepy i lodziarnia, więc w gorący dzień można się ochłodzić. Jest to też mniej więcej połowa trasy.
Po przejechaniu przez Niemczę wracamy na chwilę na TET i dojeżdżamy nim do Ruszkowic. Tam trasy się rozchodzą (mam nadzieje, że wykorzystanie tego odcinka TET nie będzie żadnym naruszeniem, ale w tych okolicach to chyba jedyna sensowna droga i moim zdaniem bez sensu odkrywać koło na nowo)
Dojeżdżamy do Kawiej Góry. Tam dla bardziej doświadczonych i chętnych wrażeń jest stary kamieniołom, z jednym fajnym podjazdem w połowie po skale (POI). Podczas zwiadu widziałem jakąś tablicę, więc trzeba by zweryfikować legalność wjazdu. W tej samej okolicy jest również wieża widokowa (POI) oraz miejsce na ognisko. Jak ktoś ma bardziej wycieczkowe ambicje, warto zajrzeć.
Z Kawiej kierujemy się fajnym, szerokim szutrem, z górki na Ciepłowody. Przejeżdżamy przez asfalt i wjeżdżamy na kolejną polną drogę, którą dojeżdżamy do Jakubowa.
Mijamy fajne ruiny (brak tabliczek, więc jak ktoś chce eksplorować, to pewnie można się tam zapuścić)
Następnie zaczynamy festiwal polnych dróg.
Jedziemy przez Skoroszowice, Nieszkowice, Komorowice, Lipową, Gołostowice, Karszów, Piotrowice, Zielenice, Kępino. Wszystko to polnymi drogami, od czasu do czasu przecinając asfalt, lub jadąc nim kilkaset metrów.
Kierujemy się na Ludów Śląski. Z Ludowa Śląskiego do Opatowic mamy asflat (i to chyba jednen z dłuższych odcinków asfaltowych na trasie) ale zaraz za nim wskakujemy znów na szutry/polne przy samym torze motocrossowym (oznaczone POI) w kierunku Brzozy.
Kontynuujemy polami do wioski Brzeście i dalej do Bogunowa.
Następnie do Polakowic i stamtąd już piękna prosta i ostatnia okazja do odwinięcia na szutrze, bo właśnie dojeżdżamy do Żernik (nie)Wielkich.
W prawo na Wrocławską i do domku na wieczorynkę.
W Żórawinie na przeciwko biedronki (po lewej stronie) jest myjnia, gdzie można opłukać motur po wyjeździe.
Trasę oznaczyłem jako “średnia”. Jest tam kilka odcinków tych zarośniętych, które są jakąś tam przeszkodą, ale moim zdaniem każdy jeździec da radę, na spokojnie i powoli. Jest też bród który trochę się ostatnio powiększył (jest opcja ominięcia jako osobny segment w gpxie)
Jechałem teraz (01.06.26) i jest bardzo sucho. Napewno jak popada i ziemia rozmoknie będzie ciężej bo jest sporo trawy, a na polnych trafiają się koleiny i będzie po prostu ślisko.
Proszę o weryfikację przez kartografa!
Ekipa zwiadowców już czeka na możliwość objechania.
Pozdro!


















